Archive for the ‘Archiwa z Dobrej Wie?ci’ Category

Odpowie za znęcanie

Thursday, October 11th, 2001

Policja przesłuchiwała wczoraj mieszkańca Kłodzka, który prawdopodobnie wyrzucił ośmiomiesięcznego pieska przez okno. Zwierzę spadło na bruk z trzeciego piętra budynku.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem.

- Oficer dyżurny naszej komendy został poinformowany telefonicznie o tym, że z okna budynku w centrum miasta spadł mały pies – relacjonuje Wioletta Martuszewska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku. – Najprawdopodobniej został wyrzucony przez swojego właściciela.
- W chwili zatrzymania mężczyzna był nietrzeźwy – dodaje rzecznik Martuszewska. – Jeśli będą dowody na to, że wyrzucił psa z trzeciego pietra budynku, odpowie przed sądem za znęcanie się nad zwierzęciem, za co grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Szczeniak spadł na beton, w wyniku czego doznał wielu wewnętrznych obrażeń i został uśpiony przez weterynarza.

Autor artykułu: (WEN)

Ojcowizna w sądzie

Thursday, October 11th, 2001

Bezprecedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który potomkom rodziny – wysiedlonej podczas akcji „Wisła” – po raz pierwszy przyznał prawo do odebranej w 1947 roku ziemi, nie wzbudził entuzjazmu wśród ludności łemkowskiej, zamieszkującej podlegnickie wsie. – Już dawno straciliśmy wiarę w to, że uda nam się cokolwiek odzyskać – mówią rozgoryczeni.

- Oczywiście, że możemy być zadowoleni z takiego orzeczenia, bo Rubikon został przekroczony. Uważamy jednak, że kwestie te powinny być regulowane ustawowo, a nie na drodze sądowej. Część Zabużan miała szansę na rekompensaty. Łemkowie nie dostali nic – wyznaje Andrzej Kopcza, przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia Łemków.
W polskim systemie prawnym, sądy nie sugerują się precedensowymi wyrokami. Stąd, każdy Łemko musi dochodzić swych praw indywidualnie. Wielu z nich mówi, że ma już sił na procesy sądowe.
W podlubińskiej wsi Michałów zdecydowana większość mieszkańców to Łemkowie. Od 7 lipca 1997 roku mieszka tu ponad 30 przesiedlonych rodzin. Mieszkańcy łemkowskiej miejscowości sceptycznie odnoszą się do poniedziałkowego wyroku NSA.
- Nie mam zamiaru o nic walczyć. Mój ojciec przez wiele lat gromadził dokumenty i co mu to dało? Nie doczekał ani zwrotu ziemi, ani jakiejkolwiek rekompensaty za utracony majątek – żali się Michał Romaniak.
- Pięć czy siedem lat temu gromadziliśmy papiery, które potwierdzały nasze prawa do ziemi ojców. Nie było to proste, ale wierzyliśmy, że kiedyś nam się to na coś przyda. Dzisiaj chyba już nikt nie ma nadziei. Ludzie się zniechęcili – dodaje inny Łemko.
Przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia Łemków ma żal do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, że sprzedaje połemkowską ziemię, a ogłoszenia o przetargach zamieszcza nie w lokalnej, ale ogólnopolskiej prasie.
- Przecież w gminach Lubin, Rudna czy Legnica wciąż żyją właściciele tych ziem. To tak, jakby zapomniano, że istnieje prawo własności – mówi Andrzej Kopcza.
Zdaniem przewodniczącego ZGSŁ, bezprecedensowy wyrok sprawi, że do sądów może trafić więcej takich spraw. Uważa jednak, że korzystnych dla Łemków orzeczeń będzie niewiele, ponieważ państwa nie stać na wypłatę rekompensat.

Akcja Wisła
W 1947 roku jednostki Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pod dowództwem S. Mossora, likwidowały oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej. Akcja wiązała się z przesiedleniem niepolskiej ludności z południowo-wschodniej części kraju (m.in. Łemków) w inne rejony, głównie na ziemie zachodnie i północne.

Łemkowie
Grupa etniczna zasiedlająca obszar Karpat i rzek Osława oraz Laborca na wschodzie po dolinę Popradu na zachodzie. Należy do ukraińskiego obszaru językowego, lecz posiada wiele cech własnych, wyróżniających ją od grup sąsiednich (Rusinów Szlachtowskich czy Bojków). Łemkowie zajmowali się pasterstwem, rolnictwem, hodowlą i uprawą roli. Na Dolnym Śląsku największe ich skupiska to Przemków, Michałów, Legnica i Lubin.

Autor artykułu: Joanna Michalak

Nowa świetlica

Wednesday, October 10th, 2001

W środę, 10 października o godz. 17.00 w Świdnicy zostanie otwarta Świetlica Socjoterapeutyczna Caritas Archidiecezji Wrocławskiej przy parafii p.w. Św. Andrzeja Boboli w Świdnicy.
Na zajęcia w świetlicy uczęszczać będzie codziennie ok. 25 dzieci, pochodzących z rodzin ubogich materialnie lub duchowo (brak opieki, zaniedbania wychowawcze, alkoholizm w rodzinie, przemoc domowa, itp.). Niektóre z nich nie posiadają one wystarczającej opieki, przeżywają wiele doświadczeń traumatycznych i należą do grupy ryzyka (zagrożenie problemem alkoholowym, narkomanią).
Świetlice socjoterapeutyczne są kolejną formą działalności wrocławskiej Caritas. We Wrocławiu działają cztery takie placówki (przy Gimnazjum nr 13, przy Gimnazjum nr 17, przy Centrum Socjalnym Caritas, przy parafii p.w. Św. Jacka), a uczęszcza do nich każdego dnia ponad 120 dzieci.
Stałymi elementami pracy świetlic są: zajęcia o charakterze dydaktyczno-wychowawczym (odrabianie lekcji, nauka, z zajęcia w kołach zainteresowań: teatralnym, muzycznym, plastycznym, językowym, sportowym), zajęcia prowadzone przez specjalistów (psychologów, pedagogów), imprezy okolicznościowe, działania jednorazowe (wycieczki, kolonie, półkolonie, Dzień Św. Mikołaja, Dzień Dziecka, Wieczerza Wigilijna, zabawa karnawałowa, spotkania z ciekawymi ludźmi, obchody świąt kościelnych i państwowych), współpraca z pedagogami szkolnymi i nauczycielami oraz rodzicami.
W ramach działalności Świetlic dzieci są dożywiane. W prowadzeniu świetlic, obok zatrudnionych specjalistów, pomagają liczne grono wolontariuszy (studenci, uczniowie szkół średnich). Ci młodzi ludzi poświęcając swój wolny czas tym dzieciom sprawiają, że choć na chwilę mogą one poczuć się chciane, kochane i dowartościowane.
Działalność wszystkich świetlic socjoterapeutycznych Caritas Archidiecezji Wrocławskiej jest częściowo finansowana ze środków jednostek samorządu terytorialnego – głównie z programów profilaktyki antyuzależnieniowych. Pozostałe środki na funkcjonowanie placówek zapewnia wrocławska Caritas między innymi z akcji Wielkanocnego Dzieła Caritas ’2001.

Autor artykułu: maga

Wystarczyło trafić z karnego…

Wednesday, October 10th, 2001

Piłkarze Śląska Wrocław przegrali wczoraj na własnym boisku po dogrywce 0:1 z Legią Warszawa w meczu 1/16 Pucharu Polski. Tym samym do następnej rundy tych rozgrywek awansował zespół z Warszawy. Na ich miejscu mogli być wrocławianie, ale w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry rzut karny przestrzelił Dariusz Filipczak. Bardzo dobry debiut w bramce Śląska zaliczył 17-letni Radosław Janukiewicz.

W składzie wrocławian zaskoczyło pojawianie się 17-letniego bramkarza Radosława Janukiewicza. Jak się później okazało był on bohaterem spotkania.
Wczesna pora (14:30) rozegrania meczu sprawiła, że na Oporowskiej zjawiła się tylko garstka widzów. Oglądali oni szybkie spotkanie, ale nieco obfitujące w sytuacje podbramkowe. Świetną sytuację dla Śląska zmarnował Michał Stolarz, a dla Legii Tomasz Sokołowski, który w 53 min. nie trafił do bramki z 5 metrów. Wreszcie nadeszła 90 minuta i sędzia za zagranie ręką któregoś z legionistów podyskutował rzut karny. Niestety Dariusz Filipczak fatalnie przestrzelił i rozpoczęła się dogrywka, w której dominowała już Legia, a Śląsk tylko kontrował. Zwycięską bramkę zdobył w 118 minucie Bartosz Karwan, który przed strzałem sfaulował jednak Janukiewicza. – Przy bramce byłem faulowany, proszę zobaczyć na mój zakrwawiony palec – mówił golkiper Śląska, odbierając gratulacje. – W sumie nie ma czego gratulować, choć uważam, że jak na debiut spisałem się nieźle. O tym że zagram, dowiedziałem się przed meczem. Nie miałem żadnej tremy. To tylko mecz jak każdy inny. Nie miałem też żadnych problemów z ustawianiem starszych kolegów – dodał Janukiewicz, który najprawdopodobniej w następnym meczu (w piątek z Amiką, we Wronkach) ponownie zastąpi kontuzjowanego Krzysztofa Pyskatego.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa po dogr. 0:1 (0:0, 0:0). Bramka: Karwan (118). Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów). Żk: Maciorowski, Wasilewski, Sztylka oraz Omeljańczuk, Karwan, Piekarski, Bojarski. Widzów: 2000.
Śląsk: Janukiewicz – Wasilewski (70 Naskręt), Jawny, Maciorowski – Nazaruk, Stolarz, Sztylka, Filipczak, Lato (77 Sasin) – Jezierski, Gortowski (77 Żytko).
Legia: Kowalewski – Szala, Gierasimovski, Omeljańczuk – Murawski – Sokołowski (120 Mazurkiewicz), Piekarski (83 Bojarski), Kiełbowicz – Karwan, Yahaya, Wróblewski (66 Mierzejewski).

Po meczu powiedzieli:
Petr Nemec (trener Śląska): – Nie musimy się wstydzić tego meczu. To był trzeci mecz Śląska z Legią w tym sezonie i każdy mógł zakończyć się naszym zwycięstwem. Pierwsze dwa wygraliśmy, a dziś też mogliśmy, bo przecież Filipczak nie trafił w ostatniej minucie z karnego. Dla moich młodych piłkarzy gra z Legią to dobra szkoła. Jestem zadowolony z gry Janukiewicza. On ma dopiero 17 lat.
Dragomir Okuka (trener Legii): – Jestem zadowolony z wyniku. Wreszcie pokonaliśmy Śląsk, z którym przegraliśmy ostatnie dwa mecze. Grą mojego nie mogę być usatysfakcjonowany. W końcówce przeważyliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść, gdyż mój zespół lepiej wytrzymał zawody kondycyjnie. Z mojej strony trudno ocenić, czy Janukiewicz był faulowany przy bramce Karwana.

Autor artykułu: Michał Karpiński

Obrażany Gładki

Wednesday, October 10th, 2001

Podczas meczu Śląska z Legią grupka wrocławskich kibiców obrażała słownie (epitety nie nadają się o przytoczenia) kierownika wrocławskiej drużyny Ryszarda Gładkiego. Jak się okazało powodem takich zachowań było odmówienie przez Gładkiego zabrania do autobusu kilku kibiców po meczu WKS-u w Olsztynie.
* Uwaga kibice! W piątek o godz. 14:16 z Dworca Głównego odjedzie specjalny pociąg do Wronek dla kibiców na mecz piłkarzy Śląska z Amiką. Powrót przewidziany jest na godz. 0:56.

Autor artykułu: (MIK)

Będą się przyglądać

Wednesday, October 10th, 2001

Klub Rotary Wałbrzych-Świdnica zaakceptował ostatecznie decyzję Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu o przekazaniu forda galaxy sanatorium w Kudowie Zdroju. – Ale chcemy być przy przekazaniu auta – zastrzega Krzysztof Wierzęć, sekretarz klubu.

Przypomnijmy. W 1999 roku wałbrzysko-świdniccy rotarianie przekazali Prewentorium w Bielawie forda galaxy. Na auto wartości 52 tys. marek złożyli się głownie rotarianie z niemieckiego Lingen, miasta partnerskiego Bielawy. Tymczasem w 2000 roku prewentorium zlikwidowano a auto, za długi placówki w wysokości 1,5 mln zł, przejął Urząd Marszałkowski. Auto zostało wyremontowane i służyło radnym wojewódzkim, gościom urzędu. To zbulwersowało rotarian, którzy wystosowali protest do marszałka Jana Waszkiewicza. 2 października zarząd województwa dolnośląskiego podjął uchwałę o przekazaniu minivana sanatorium dla dzieci w Kudowie-Czermnej. Rotarianie zaakceptowali to, ale z kolei rozzłościły się władze Bielawy, które chciały, i taką podobno otrzymały obietnicę, że auto pozostanie na ich terenie. Burmistrz Bielawy, Ryszard Dźwiniel zapowiedział, że będzie czynił starania o zmianę decyzji zarządu.
W poniedziałek odbyło się spotkanie Klubu Rotary Wałbrzych-Świdnica. Rotarianie zajęli ostateczne stanowisko w sprawie całej afery.
- Sprawdziliśmy, jaka jest sytuacja w Kudowie – mówi Krzysztof Wierzęć, sekretarz klubu. – Tam są bardzo chore dzieci i auto naprawdę im się przyda. Dlatego uznaliśmy, że decyzja zarządu województwa nas satysfakcjonuje i napiszemy do Lingen, że samochód będzie służył dobrym celom. Ale chcielibyśmy być obecni przy przekazaniu auta.
Kiedy to nastąpi?
- Oczekujemy tylko przedstawienia dokumentów przez sanatorium i wtedy uzgodnimy termin przekazania – mówi Joanna Mirecka, rzecznika Urzędu Marszałkowskiego. – To kwestia kilku dni.

Autor artykułu: Agnieszka Bielawska

Biedna opieka

Wednesday, October 10th, 2001

- Zakład Gazowniczy odciął dostawy gazu ponad 500 najbiedniejszym rodzinom. Jeśli władze miasta nic nie zrobią, by tym ludziom pomóc, to może dojść do tragedii! – alarmuje Leon Bąkowicz, działacz społeczny z Wałbrzycha. Tymczasem Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Wałbrzychu nie ma bowiem wystarczających środków na zaspokojenie potrzeb wszystkich najbiedniejszych wałbrzyszan.

Wczoraj w wałbrzyskim Ratuszu zjawiła się delegacja podopiecznych MOPR-u. Ludzie, którzy nie są w stanie sami poradzić sobie z pogarszającą się sytuacją materialną, przyszli prosić władze miasta o pomoc. Pod nieobecność żadnego z członków zarządu miasta, wałbrzyszan przyjął Romuald Owczarek, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności Urzędu Miasta w Wałbrzychu.
- To są ludzie, którzy potrzebują wsparcia, bo nie mają z czego żyć, a ośrodek pomocy nie ma pieniędzy – mówił w imieniu zebranych Leon Bąkowicz, działacz społeczny z Wałbrzycha. – Przyszli tutaj, do Ratusza, bo radni powinni coś dla nich zrobić. Wszak to od nich dostali mandat zaufania i w przyszłym roku będą ich rozliczać podczas wyborów samorządowych.
Tykająca bomba
- Już ponad 500 rodzin w Wałbrzychu nie ma gazu, bo zakład gazowiniczy odcina im dostawy za zaległości w opłatach – argumentował Bąkowicz. – Podobnie trudna sytuacja jest w sprawie opłat za energię elektryczną. Ludzie ci, by normalnie żyć, będą musieli „na lewo” podłączać się do instalacji.
Część uczestników spotkania pokazała pisma z MOPR-u, w których dyrekcja ośrodka odmawia pokrycia zaległości za prąd i gaz z braku pieniędzy.
Ani pracy, ani pomocy
- Od 11 miesięcy poszukuję pracy i ciągle ktoś daje mi nadzieję, a ta jest przecież matką głupich – mówił zawiedziony Jerzy Klimas. – Z opieki dostaję na trzy osoby ok. 250 zł, bo żona także nie ma zatrudnienia. Jak z tego wyżyć? Może by więc pan prezydent wydał zarządzenie zakazujące pracy emerytom i rencistom, którzy zajmują posady ludziom bez środków do życia.
- Ja też nie mam stałej pracy, brakuje mi na opłaty i na zakup węgla na zimę – dodała Bożena Kornacka. – Usłyszałam, że MOPR będzie dawał po 100 zł na węgiel, a ile za to można kupić opału?!
- To jest spotkanie bardzo spokojne, ale jeśli nic się nie zmieni, to następnym razem może być gorzej – przestrzegł Leon Bąkowicz.
Romuald Owczarek zapowiedział zgromadzonym dokładne sprawozdanie ze spotkania prezydentowi Stanisławowi Kuźniarowi.

FOT. RYSZARD WYSZYŃSKI
Wczoraj w wałbrzyskim Ratuszu zjawiła się delegacja podopiecznych MOPR-u. Ludzie, którzy nie są w stanie poradzić sobie z pogarszającą się sytuacją materialną, przyszli prosić władze miasta o pomoc.

***
W Głuszycy głodowali
Na przełomie sierpnia i września tego roku protestowali najbiedniejsi mieszkańcy Głuszycy. Kilkanaście osób najpierw okupowało siedzibę urzędu miasta i gminy, a potem prowadziło tam głodówkę. Domagali się oni wypłat zasiłków z opieki społecznej, zakupu podręczników oraz uregulowania zadłużenia w zakładach energetycznym i gazowniczym. Po kilku dniach protest został zakończony, a najbardziej potrzebujący uzyskali pomoc. Głodówkę prowadzili w czerwcu także działacze Solidarności z Boguszowa Gorc, którzy domagali się zwiększenia środków na pomoc społeczną oraz zmiany orzecznictwa przez lekarzy ZUS w sprawach rent górniczych.
(RAD)

Autor artykułu: Robert Radczak

Na kolei płacą po kolei

Wednesday, October 10th, 2001

W ryzykowny interes z Zakładem Taboru Polskich Kolei Państwowych we Wrocławiu, wdał się jesienią ubiegłego roku Grzegorz K., przedsiębiorca budowlany z powiatu ząbkowickiego. Bez mała rok po wykonaniu swojej pracy musi się sądzić, aby otrzymać za nią zapłatę. Nikt na kolei nie jest w stanie powiedzieć, kiedy to się stanie.

Po wygraniu przetargu otwartego, 29 września 2000 roku Grzegorz K. z powiatu Ząbkowice Śląskie podpisał umowę z dyrekcją Zakładu Taboru byłej Dolnośląskiej DOKP we Wrocławiu. Przedsiębiorstwo pana Grzegorza zaadaptowało na cele socjalne budynek warsztatów kolejowych w Kamieńcu Ząbkowickim. Wykonawca aż się zdumiał, że zadłużoną po uszy PKP stać na takie kafelki, chromowane baterie, łazienki. Pełny luksus. Ale jak zamawiający wymaga, wykonawca tak robi.

Prace Grzegorza K. zostały odebrane w grudniu 2000 r. W umowie strony zgodziły się na wydłużony do 90 dni termin płatności. Minęły trzy miesiące, potem pół roku, a wykonawca należnej mu, dość pokaźnej kwoty, nie ujrzał.
- Nie mamy pieniędzy – z rozbrajającą szczerością powtarzała w rozmowach telefonicznych dr nauk ekonomicznych, Barbara K., zastępczyni dyrektora również ds. ekonomicznych Zakładu Taboru PKP we Wrocławiu.
Grzegorz K. nie otrzymał żadnej odpowiedzi na piśmie. Zniechęcony do jałowych pertraktacji, 29 czerwca wniósł sprawę do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Zadzwonił też do oddziału „Gazety Wrocławskiej” w Dzierżoniowie.
Dr Barbara K. nie miała również innej odpowiedzi dla dziennikarza.
- Po prostu nie mamy pieniędzy. W dodatku w tym czasie dwukrotnie zmieniła się nasza sytuacja prawno-organizacyjna. Od 1 stycznia PKP została spółką Skarbu Państwa (SA), a od 30 września Zakład Taboru wszedł w spółkę z przedsiębiorstwem Cargo SA w Katowicach. To jest nowy podmiot prawny i płatnik. Ale nasze stare zobowiązania płatnicze – przyznała dr K. – przejął likwidator Zakładu Taboru we Wrocławiu. Zgodę na wypłatę musi wyrazić Zarząd PKP SA w Warszawie (była Dyrekcja Generalna PKP).
Podejrzewam, że zobowiązania będą sukcesywnie realizowane – ma nadzieję Barbara K.
Tyle samo mógł powiedzieć Bogdan Dzieciniak, dyrektor Zakładu Taboru-Cargo SA we Wrocławiu.
- Każdy nasz kontrahent odzyskuje pieniądze, z należnymi odsetkami. Odzyska je i Grzegorz K., nie wiem tylko kiedy – szczerze przyznał dyrektor Dzieciniak.

Autor artykułu: Tadeusz Dudź

Skradli komputery

Wednesday, October 10th, 2001

Nieznani sprawcy, po wyłamaniu kłódki w drzwiach, dostali się do baru przy ul. Górniczej. Zabrali stamtąd sprzęt komputerowy wartości około 2 tysięcy złotych.

Autor artykułu: PePe

Narkotyki w autach

Wednesday, October 10th, 2001

Skonfiskowane 2 woreczki z amfetaminą (1,1 grama) oraz pojemnik z marihuaną (1,2 grama) to efekt wzmożonej kontroli policji i straży granicznej na ulicach Zgorzelca. Posiadaczami narkotyków okazali się: 24-letni Maciej L. (kierowca matiza) oraz 27-letni Andrzej K. prowadzący forda sierrę. Obaj są mieszkańcami Zgorzelca.

Autor artykułu: PePe